Menu

Dzień 3.02.2011 przejdzie do historii Internetu - wtedy to organizacja IANA, zarządzająca adresami IP, przyznała dwa ostatnie bloki klasy A (w sumie około 33 milionów adresów) podobnej organizacji przyznającej adresy dostawcom z obszaru Azji i Pacyfiku. Wszyscy zgodnie mówią, że od tego momentu przyszłość należy do IPv6.


Jak widać 4. lutego Internet nadal istniał. Oczywiście stwierdzenie to jest jak najbardziej przesadzone, jednak chodzi mi o to, że paniki na rynku adresów nie ma. IPv6 należy wdrażać jak najszybciej, jednak adres IPv4 wciąż można uzyskać i będzie to można uczynić jeszcze w ciągu nawet kilku następnych miesięcy, a nawet lat.

Oficjalnie wiadomo, że centralna agencja IANA adresów już nie ma, jednak agencje regionalne wciąż zasoby posiadają. Oprócz tego istnieje cała masa niewykorzystanych adresów IP, a wszystko z powodu podziału na owe klasy, które jednym słowem jest nieefektywne. Najbardziej pesymistyczny przykład to taki, że mała firma potrzebująca kilkunastu adresów dostaje całą klasę, którą nie potrafi wykorzystać. Takie sytuacje sprawią, że na czarnym rynku będą odsprzedawane takie adresy za naprawdę duże pieniądze.

Trzeba wspomnieć, że ruch oparty na IPv6 to około 1% całość. Dlaczego wciąż dostawcy mają takie opory, by przejść na nową wersję protokołu IP? 8. czerwca tego roku zaplanowane są wielkie testy, do których przyłączą się tacy giganci jak Google czy Facebook, może po tych testach będziemy świadkami zdecydowanego działania ze strony usługodawców.

Więcej na Alvarus Blog


Komentarze:

  • Krystek
  • 07 lutego 2011 , 22:10:30

Nieefektywne rozdawnictwo adresów IP to już było dawno. Takie firmy jak IBM, HP, Cisco, Sun, Oracle, Ford i sporo innych wielkich koncernów otrzymywały pule po kilkadziesiąt tysięcy adresów IP.

Dodaj komentarz: