Wczoraj we Wrocławiu skorzystałem z okazji i wraz z wielkim tłumem uderzyłem na przeróżnego typu muzea, bo było za darmo. Pierwszy raz w życiu uczestniczyłem w wydarzeniu o nazwie Noc Muzeów, które to odbywa się w całej Europie z okazji Dnia Muzealnika.
Jednak jeszcze po południu zajrzałem do BWA - Galeria Sztuki Współczesnej, do której to bilet kosztował mnie 4 zł i powiem szczerze, wole za te pieniądze kupić piwo. Chyba, że ktoś lubi oglądać jak ktoś przez 60 minut wali się po kolanach, aby udowodnić, że wciąż ma odruch.
Muzeum Mineralogicznego - kiedyś bawiłem się w zbieranie kamieni dlatego w sumie z chęcią tam poszedłem i najbardziej zainteresowały mnie meteoryty. Nie ma to jak pooglądać kamyczki.
Muzeum Miejskie - nowa siedziba i wystawa aż na trzech piętrach przedstawiająca chronologicznie historię Wrocławia, warto skupić się na ostatnim piętrze - zdjęcia zburzonego po wojnie Wrocławia, czasy czerwone i powódź.
Muzeum Poczty i Telekomunikacji - gdzie więcej jest poczty niż telekomunikacji, ale w sumie warto się wybrać i pooglądać sprzęt do nadawania Morsem.
Muzeum Architektury - budynek kiedyś należał do zakonu, od którego wzięła się nazwa ulicy, z pięknym ogródkiem w środku. Wrocław 2040 - liczyłem na coś więcej niż wyklejanki na papierze. Dlaczego nie było makiety Sky Tower, Odra Tower ani Stadionu na Maślicach? Chyba, że coś przeoczyłem, ponieważ to było ostatnie muzeum, na które miałem sił w nogach.
Na oficjalnej stronie zespołu znajdziecie nowy album Coldplay, który składa się ze znanych hitów zagranych na żywo. Te 9 utworów można pobrać podając swój adres e-mail - oczywiście życzę szczęścia, bo serwery przeciążone.
Artyści powinni brać z tej grupy przykład. Najwięcej zarabiają na koncertach - polskie zespoły nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych, a zagraniczne kultowe grupy pewnie 10 razy tyle. Dlatego warto płyty wydawać w Internecie a nie na płytach CD (z których utwory i tak znajdą się na przenośnych odtwarzaczach audio). Im tańsza płyta tym więcej osób się z nią zapozna. Do tego dzięki darmowym albumom w Internecie można narobić wokół siebie szumu medialnego, ale widocznie nie każdy chce.
Uwielbiam praktyczne artykuły w Software Developer's Journal. W najnowszym wydaniu znajduje się genialny artykuł dla początkujących programistów, którzy chcą zrobić coś "wielkiego". Autorzy Michał Bartyzel i Mariusz Sieraczkiewicz starają się właśnie im pomóc, aby ich projekt został przede wszystkim ukończony bądź, aby nie powstał nigdy i tym samym programista zaoszczędzi czas i zajmie się innym, bardziej pożytecznym i przydatniejszym projektem. W artykule jest mowa o naprawdę podstawowych zasadach przy projektowaniu oprogramowania, o których nie pamięta się podczas "impulsu programistycznego". Mi spodobał się słownik projektu, w którym wpisujemy same hasła (rzeczowniki) dotyczące naszego projektu - dzięki temu o niczym nie zapomnimy, a także wystarczy jeden rzut oka na niego, aby nie zgubić się podczas pracy.
Artykuł związany z serwisem blogvertising.pl
Ostatnio zacząłem programować mikroprocesory, oczywiście nie poszedłem na łatwiznę i nie robię tego w C++, ale w asemblerze. Bardzo ucieszył mnie artykuł w najnowszym Hakingu właśnie dotyczący tego języka programowania autorstwa Konrada Zumały. Artykuł ma charakter bardziej zachęcający do spróbowania swoich sił w tym języku niż edukacyjny. Jednak zawarto w nim podstawy bez których nie zaczniemy całej zabawy. Przykłady dotyczą 32 bitowej platformy Intela IA32. W artykule autor wyjaśnił m.in takie pojęcia jak segmentacja pamięci i przybliżył działanie stosu i cała masa wiadomości o rejestrach. Autor miał za zadanie pokazania asemblera jako łatwego języka, ale niestety mu to nie wyszło (zresztą komukolwiek wyszło?). Artykuł jest pierwszym z cyklu programowania w asemblerze, więc z pewnością w kolejnych numerach dowiemy się więcej ciekawszych i szczegółowych rzeczy.
Artykuł związany z serwisem blogvertising.pl



