Menu

Jeden z najlepszych, najbardziej dynamicznie rozwijających się gatunków muzycznych. Magia, inny świat, delikatność i moc. Jeszcze 10 lat temu wszystko powstawało, raczkowało, stawało się co raz lepsze i lepsze. Szczyt doskonałości to lata 2005-2007.

Szkoda, bardzo szkoda, że ta muzyka stała się tak bardzo komercyjna, winę za to ponoszą i artyści i co raz liczniejsi fani, a co za tym idzie właściciele największych komercyjnych stacji radiowych.

Dziś efektem tego jest pełno pseudoartystów, pseudoznawców, pseudogurów, pseudomuzyki, pseudoklubów.. a szkoda. Czy zawsze to co dobre musi być komercyjne? Z jednej strony ta muzyka nie wymaga od słuchacza nic po za zmysłem słuchu, dotyku i emocji, dlatego poezja śpiewana nie wiadomo jakby była dobra nigdy nie będzie komercyjna.



Poprzedni wpis: Tai Chi
Kolejny wpis: SDJ: Opensource-owe platformy blogowe

Komentarze:

  • Cubix
  • 31 października 2008 , 13:52:21

Alvarus, Trance już dawno umarł...
To co oni robią od 2005 roku to coraz bardziej komercyjny progressive house ;/
Proponuje posłuchać produkcji Tiesta z lat 90” (West & Strom, T-Scanner i składanki Forbidden Paradise – jak chcesz to ci gdzieś zarzuce, bo już tego nie kupisz). Wtedy robili progressive trance.
No i guide ishkura chyba widziałeś? :>

Dodaj komentarz: