Menu

Hanko znane inaczej jako Inkan (いんかん) pieczątka z imieniem i nazwiskiem, nazwą instytucji, lub pseudonimem artystycznym używana w Japonii do... transakcji handlowych. Oczywiście po ówczesnym zarejestrowaniu jej. Hanko to pozostałość kulturowa. Pierwsze złote hanko miał cesarz (było to na początku naszej ery), musiało minąć parę set lat, a hanko używali samurajowie, którzy posługiwali się już czerwonym tuszem.
Hanko wykonane jest przede wszystkim z drewna, zdobione różnymi kanji. Samo hanko w swej wysokości nie przekracza 10 cm, średnicy ma około 2,5 cm.

Cudzoziemców może to trochę dziwić, bez takiej pieczątki nie załatwią spraw urzędowych. Ja się zastanawiam nad bezpieczeństwem takiego urządzenia, jesteś w dobie podpisu cyfrowego, licznie występują podróbki czyichś podpisów, a tu.. posługujemy się pieczątką. Każdy może taką pieczątkę mieć, jej koszt to około 70-90 zł i nie trudno znaleźć oferty w Internecie, oczywiście pieczątka nie będzie posiadac certyfikatu.

hanko hanko hanko hanko hanko hanko hanko
hanko

Komentarze:

Ciekawe rzeczy opowiadał o tym Marcin Bruczkowski na spotkaniach związanych z jego książkami (przy okazji obok autografu stawiał własną pieczątkę). Podrobić się tego nie da, bo mają od tego swoich „pieczątkologów” – nie da się zrobić identycznych pieczątek. Problem pojawia się jeśli Ci to ukradną – wtedy można za Ciebie się rozwieść, wziąć kredyt i wiele innych rzeczy z czarnego snu. Tyle, że (opowiadał) powinno zostawiać się je w skrytkach w banku i tam przynosić dokumenty do „podpisania”, po czym znów się je chowa.

Marcina zapraszałem do Wrocławia, ale nic z tego nie wyjdzie jak na razie.. nową książkę pisze ;)

  • Bastet-milo
  • 27 marca 2008 , 12:01:56

Świetna wiadomość o tej książce – mam nadzieję, że będzie znów o Japonii.

z tego co pamiętam głównym problemem Bruczkowskiego był brak miejsca na takiej pieczątce – zamiast kanji musiał tam zmieścić bu-ru-chyu-ko-fu-su-ki w katakanie :) Ale najwyraźniej dawał sobie rade.
Nowa książka hmm? No po Singapurze to sie lekko rozczarowałem ale się okaże.
Do tego mam wrażenie że mimo upływu czasu regularnie pojawia sie w naszych empikach, a ludzie nadal przychodzą :)

Patrząc na jego stronę to raczej ma 2 książki w planach… z czego jedna będzie przed gwiazdką br. – jest napisana w 28,3%

Kurde no w takich momentach to aż mnie korci żeby takie coś zmienić na 28,3(3)% :D

  • kodam
  • 27 marca 2008 , 17:12:31

Marcin ma w planach 10 książek… z czego jedna o roju pszczół. Więcej nie chciał mi zdradzić, Gajdzin przebrzydły…

Tylko, czy na pewno… gdy byłem na spotkaniu autorem, to jego wskazówki, co do tematu sugerowały cokolwiek… o pszczołach też. Tyle zgodnie z tekstami z jego strony to najnowsza o pszczołach nie będzie… cytat ze strony:

„Nowa książka pisze się pełną parą! Powinna ukazać się przed Gwiazdką ’08. Nie, nie jest to „Urojenie”, chwilowo odłożone na półkę. Piszę Zupełnie Inną Historię – daleko bardziej łatwą, lekką i przyjemną. A raczej piszeMY, bo jest to KOLABORACJA z pewną młodą damą mieszkającą na drugim końcu świata. Książka zapowiada się nietypowo o tyle, że od pierwszej do ostatniej strony dzieje się w jednym budynku, w Yokohama. Będę tu podawał na bieżąco postęp prac. Na dzisiaj ukończono 28,3% tekstu.”

  • kodam
  • 27 marca 2008 , 17:21:18

ale ja wiem, że któraś z nich, niekoniecznie natępna. i nie o pszczołach, ale o roju. nawet kilku. ponoc to sa dwie rozne rzeczy :>

... i zamęt powstał ogromy… :P

Dodaj komentarz: