Steve Jobs i jego szopka

05 stycznia 2009 o 17:54:42

Wchodząc na zagraniczne serwisy widzę liczne artykuły typu "Steve Jobs jest chory", "Steve Jobs nie jest chory", "Steve Jobs nie żyje" etc. Ja się pytam o co tyle szumu? O nim jest więcej wpisów niż kiedyś o umierającym papieżu Janie Pawle II. Ktoś mi może wytłumaczy o co cała szopka?

Rozumiem, że informacje o stanie zdrowia mogą interesować inwestorów, partnerów i akcjonariuszy firmy, bo to dzięki Jobsowi firma jest teraz taką jaką jest i ciężko by było o dobrego "zmiennika". Tylko czemu wśród zwykłych ludzi (a może powinienem nazwać ich Applomaniakami, albo wyznawców marki nienadgryzionego jabłuszka?) takie zainteresowanie jakby traktowali go jak jakiegoś Boga.

Swoją drogą dzisiejszy Newsweek zakwalifikował go na 34. miejscu wśród najbardziej wpływowych ludzi świata, czyżby jedno słowo Steve'a i rzesze ludzi są na jego rozkazy?

2 komentarze

Teleinformatyzacja kraju

05 stycznia 2009 o 17:23:41

O jak dobrze, że mamy telefony stacjonarne, o jak dobrze, że mamy telefony komórkowe!... o jak dobrze, że mamy Internet? Mamy, choć są jeszcze miejsca gdzie go nie ma. Jednak tam gdzie on jest to i tak nie jest szczyt marzeń. Do tego dochodzą absurdalne przepisy prawne, za które łatwo trafić do więzienia.

Telefon stacjonarny był kiedyś luksusem, potem standardem, teraz coraz więcej osób rezygnuje z niego na rzecz telefonu komórkowego, który także był kiedyś luksusem. Dziś jest dużo więcej aktywnych kart SIM niż jest mieszkańców Polski. Z zasięgiem nie jest tak źle, jednak z jakością usług gorzej, dobrze że cenowo jest dobrze. 3G wciąż dla mniejszych miast jest niedostępne, co więcej nawet w wielkich miastach są obszary poza zasięgiem, a już w drodze jest 4G.

Internet także był luksusem, najpierw połączenia modemowe i wysokie rachunki, potem luksusowe 128, 256 i 512 Mb/s. Dziś w Polsce standardem jest 1 Mb/s, który dostępny jest za w miarę przyzwoitą cenę. W innych krajach europejskich dostęp do szerokopasmowego Internetu ma min. 1/4 społeczeństwa. Tam standardem jest nawet 10 Mb/s. Donald Tusk szykuje ustawę, która sprawi że Polacy będą mieli dostęp do 10 Mb/s a UKE chce nawet 100Mb/s (zamiast drugiej Irlandii szykuje się druga Japonia?). Druga sprawa to okablowanie - metr światłowodu kosztują tyle co metr snopowiązałki, ale wciąż nie wszędzie one są.

Prawo również kuleje, zamiast być sprawiedliwe sprawia, że możemy trafić do więzienia lub płacić grzywnę za samo podpięcie się do niezabezpieczonej sieci. Dzięki Neostradzie i sprzęcie zwanym LiveBox popularna stała się sieć WiFi w domu, jednak statystycznie prawie połowa z nich nie jest zabezpieczona przez.. niewiedze ich "administratorów", czy za to mamy zostać ukarani? Za czyjeś niedouczenie? Oprogramowanie kart WiFi standardowo automatycznie łączą się z pierwszą dostępną niezabezpieczoną siecią! Na marginesie treść tej nowej ustawy mówi, że tej samej karze podlega dostęp do informacji dla nas nieprzeznaczonej. Taka informacja może znaleźć się w sieci niezabezpieczona, czy także mamy ponosić za to konsekwencje? Idąc dalej ukarani możemy być za otwarcie gazety lub czasopisma w kiosku jeżeli sprzedawca/wydawnictwo na to nie pozwoliło.

Jak widać teleinformatyzacja kraju idzie nam topornie, ile to już osób powiązanych z rządem mówiło o e-urzędach i załatwianiu dowodów osobistych, paszportów, czy innych dokumentów nie wychodząc z domu i bez traceniu czasu w kolejkach. Z jednej strony taki układ mi odpowiada. Razem z kolegą ze studiów wiele razy rozmawialiśmy na temat własnej firmy. Dzięki temu będziemy mieć zajęcie i źródło pieniędzy - będziemy teleinformatyzować kraj, bo w przeciągu najbliższych niecałych czterech lat nie zanosi się, aby ktoś to przed nami zrobił.

3 komentarze

Microsoft wie gdzie są pieniądze

04 stycznia 2009 o 13:13:53

Microsoft swojego czasu był liderem na rynku IT, największa, najbogatsza, o dużym potencjale firma komputerowa. Sukces zawdzięcza wejściu komputerów "pod strzechy", a Microsoft dostarczał im oprogramowania i sprzęt, później gry, a nawet konsole do nich. Bill Gates wiedział gdzie można zarobić i dążył do tego, aby zarabiać coraz więcej i więcej.

Nie tylko Microsoft produkował oprogramowanie, ale to on został pionierem na rynku komputerów osobistych i to on jako pierwszy zdzierał pieniądze za swoje mało doskonałe programy. Oczywiście jestem także zdania, że programista za swą pracę musi być nagrodzony, bo to dzięki niemu firma może zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt milionów, to dzięki niemu łatwiejsze staje się zarządzanie, to również jego zasługa, że w klubach gier rozrywkowych i hazardowych możemy dobrze się bawić. Tylko dlaczego zwykły użytkownik korzystający z oprogramowania w domu musi za nie płacić (a jeżeli już to niech to będą niewielkie kwoty, a nie setki czy nawet tysiące złotych) jeżeli nie zarabia na nim pieniędzy? Bo jest ich dużo i to dzięki nim firmy mogą zarobić lub zaoszczędzić miliony.

Myślę, że każdy już się przyzwyczaił, że nic nie ma za darmo - uroki dzisiejszej gospodarki. Zostaje oczywiście alternatywa w postaci Wolnego Oprogramowania, którego używam na co dzień od kilku lat i bardzo polecam, jednak nie jest to temat tego felietonu. Microsoft wynalazł w czasie kryzysu gospodarczego nowy sposób na zarobienie jeszcze większych pieniędzy. Właśnie stara się o patent, który zakłada idee "Pay-As-You-Go" znaną z telefonów komórkowych (telefon na kartę), tylko zaadaptowaną na komputery. Chodzi o to, że użytkownik będzie płacił za wykorzystywanie zasobów - pamięć RAM, karta graficzna, procesor. System operacyjny będzie wyposażony w odpowiednie opcje np. "Internet" czy "Gra komputerowa" i ustawi odpowiednią konfigurację sprzętu za którą będzie płacić za.. godzinę np. $1 lub $1.25. Sprzęt komputerowy wraz z systemem będzie kosztował nawet symbolicznego dolara, ale jakie zyski!

Zakładajmy, że korzystamy z komputera około 8 godzin dziennie - wyjdzie to około $10, miesięcznie $300 a rocznie $3600. wyobraźcie sobie jaki sprzęt można za takie pieniądze kupić razem z tym płatnym i nędznym oprogramowaniem Microsoftu, a ile jeszcze zostanie na gry i inne programy. Firmie pozostaje jedynie czekać na przyznanie patentu i znalezienie odpowiedniego partnera, który dostarczy sprzęt komputerowy, a taki na pewno się znajdzie, bo oni już wiedzą, że gdzie M$ tam pieniądze.

4 komentarze